sobota, 26 marca 2011

Kolejna część Stalkera

Atom z wami podróżnicy po pustkowiach... Przystańcie na chwilę i przeczytajcie kolejny fragment przygód Borysa wykonawcy.

 
Po chwili napięcia za kiosku zaczął ukazywać się sylwetka człowieka, który był ubrany podobnie do Borysa, lecz miał inną dziwnie wyglądający znak na ramieniu jego mundury.  Nie miał kominiarki na twarzy, tylko hełm z dziwnym znakiem przypominającym ptaka trzymającego tarczę.
            - Kim ty do cholery jesteś, imię, nazwisko, rang !
 Mężczyzna, który wyszedł za kiosku zaczął powoli jak by od niechcenia mówić:
            - Jestem pułkownik ! Władysław Nikiel !
            - Wojskowy powiadasz?
            -  Nie mam wrogich zamiarów, proszę opuścić broń.
            - Normalnie bym Cię zastrzelił ale masz mundur to znaczy, że mogę Ci zaufać.
Władysław ciepło się uśmiechną pod wąsem i z wyraźnym gestem przyjaźni powiedział:
            - No wiesz my Słowianie powinniśmy się trzymać razem i wybijać to całe plugastwo, które tu łazi.
            - Czego szukałeś tam ?
            - Gdzie ? za kioskiem?
            - Dokładnie.
            - Niczego nie szukałem po prostu rzucałem butelkami, tak dla rozrywki. Znasz taki wynalazek? nazywa się koktajl Mołotowa ?
            -  Znam!
Po chwili Borys poczuł, że może ufać nie znajomemu, który mówił z dziwnym akcentem, jego rosyjski był bardzo szeleszczący, ale zrozumiały.  Człowiek z wąsem zmniejszał dystans w kierunku Rosjanina.
            -  Słuchaj no a jak Tobie na imię?
            - Towarzysz Borys, Wykonuje wyroki.
            - Słyszeliśmy o was w ambasadzie.
            - W jakiej znowu ambasadzie, tłumacz się o co chodzi. Kim ty jesteś bo na pewno nie kimś skąd pochodzę ja.
            - A tak zapomniałem, że wy macie problemy z tożsamością i historią. Ja mój kochany jestem synem rodu Piastów, dzieckiem kraju nad Wisłą.

copyright © Damian Korzeb

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz