niedziela, 24 kwietnia 2011

Kolejna część Stalkera nr 6

Witam wszystkich fanów post-apo i naszej twórczości ! Przesyłam wam kolejny fragment Stalkera ! Czytajcie i chwalcie albo nie :). Krytyka dozwolona ! Jest wręcz wymagana ! Ale konstruktywna ;-). Pozdrawiam Damian !


Sekretarka odwróciła się  na obcasie i  szybkim krokiem wróciła do swojego stanowiska pracy. Borys zauważył przed sobą potężne metalowe drzwi, które miały na oko z metr grubości.
- Tego to chyba nawet bomba by nie rozwaliła, pomyślał Borys.
Nagle za nich można było dosłyszeć huk odblokowywanych zamków. Gdy się już w końcu otworzyły, Borys dostrzegł uzbrojonego po zęby człowieka, który nieznacznym kiwnięciem głowy wskazał mu żeby właził i to szybko.
            - Ja do Am…
Strażnik jednak szybkim ruchem przesunął palec na wargi swoich ust i wskazał ręką, żeby za nim poszedł. Człowiek ten nie był rozmowny. Szli dalej bardzo podobnym korytarzem, tylko w tym nie było już okien a pod sufitem jaśniały wesoło długie jarzeniówki. Nagle zatrzymali się przed kolejnymi drzwiami, które były cienkie ale nadal potężne i zrobione z metalu . Ochroniarz powoli podniósł głowę i warknął do Borysa
            -Tam idź, czekają na Ciebie !
Borys bez słowa zapukał do drzwi za, którymi odezwał się już bardziej życzliwy głos.
            - Kto tam?
            - Borys, wykonawca. Podobno macie do mnie sprawę !
            - Ach tak, już otwieram, chwileczkę.
Dźwięk trzasku zamków był już bardziej miękki i mniej metaliczny, drzwi otworzyły się zdecydowanie szybciej niż poprzednie i za nich ukazał się człowiek, który był ubrany w strój tych ludzi z obrazków w korytarzu.
            - Ach witam Pana serdecznie, moje nazwisko Paderewski, ale nie Ignacy.
Mężczyzna podkreślił to znacznym uśmiechem. Borys nie zrozumiał co miał na myśli młody człowiek, ale ten się tym nie przejął i sam się śmiał ze swojego żartu.
            - Ach proszę niech się Pan nie przejmuje, proszę za mną .
            - Prowadź Pan, macie szczęście, że mam czas  i ciekawość bo coraz mniej mi się to podoba.
            -  Zaraz Pan się wszystkiego dowie od najwyższej instancji. Ja mogę powiedzieć, że chodzi tutaj o pewną przysługę, bardzo poważną przysługę. Ale szczegóły od ambasadora ja nie mam upoważnienia.
            - Dlaczego macie te swoje tajemnice?  Dlaczego nikt mi nie chce nic powiedzieć, o co chodzi? Coraz mniej wam ufam.
Paderewski uśmiechnął się pod nosem i dodał.
            - Nie martw się, uwierz mi, że zapłata za przysługę będzie godna.  Widzisz tamte drzwi?
Wskazał palcem piękne drewniane drzwi z szybami w kolorze mgły.
            - Widzę, rozumiem, że mam tam iść a ktoś będzie na mnie czekał?
            - O widzę, że poznałeś nasze zwyczaje, tak będą czekali ja tam nie idę. Powodzenia
Młody człowiek bez wyraźnego gestu po prostu się odwrócił i nie śpiesznym krokiem wracał do swojego pomieszczenia. Borys już nie patrzył na niego tylko szybko złapał drzwi i szarpiąc je zobaczył surowe pomieszczenie w, którym stał przeszklony stół, z którego wydobywało się słabe światło. Widział też mapy, które były warte w ówczesnym czasie majątek, w ogóle nie zauważył wielkiego lustra za, którym zapaliło się nagle światło ukazując starego mężczyznę ze szpakowatą czupryną i pięknym stroju, który był nawet ładniejszy od tego, który miał na sobie człowiek o imieniu Lech. Starzec podniósł swoje brwi i wyraźnym spojrzeniem wskazał na krzesło znajdujące się przed lustrem. Borys pośpiesznie ruszył w kierunku krzesła, usiadł na nim i wtedy starzec wydał z siebie dźwięk.
            - Witaj, jestem ambasadorem Rzeczypospolitej Polskiej. Jak widzisz jestem stary, bardzo stary. Gdyby nie przebywanie w tym pomieszczeniu zaraz bym rozpadł się w proch ! Do rzeczy jednak, my Polacy, przetrwaliśmy mimo tego, że mocno oberwaliśmy. Ale i tak ten świat jest dla nas trudny, mutanci, bandyci, brak wody pitnej, brak pożywienia i te pseudo państwa - miasta ! Wokzał, Cienie, Komolskoje...Wywody starca nudziły Borysa, który postanowił przejść do meritum sprawy.
            - No tak ale co to ma do mnie?
            -  Pozwól, że wyjaśnię. Jesteś nie uświadomionym wykonawcą. Proponujemy Ci układ, misję !
            - Tak a jaką i za ile ?!
            - Mamy schowany na terenie ambasady pewien pojazd. Jest to czołg "twardy", dzięki niemu…
Przerwał mu Borys.
            - Czołg! Podobno wiele ich nie zostało ! Chyba nawet Wokzał nie ma czołgu !
            - Co z tego, że go mamy, przecież benzyny i tak jest już bardzo mało. Chodzi o to, że nam skradziono pewną część z tego czołgu, przeklęte Cienie, wysłali nam szpiega, który nas omamił i zabrał najważniejszą część, bez niego ten pojazd jest nie sprawny. A tyle lat go naprawialiśmy, szukaliśmy części w ruinach tego parszywego miasta. Dlatego musisz dostać się w szeregi Cieni znaleźć tego człowieka i go zabić. Ale oczywiście zabrać wcześniej mu płytkę, od komputera pokładowego !

P.S. WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz