niedziela, 3 lipca 2011

Kolejna część Stalkera nr 8

Witam wszystkich fanów. Bardzo przepraszam, że po tak długim czasie umieszczam kolejny wpis. Jednakowoż, sesja na studiach nie należy do przyjemność i zajmuje bardzo dużo prywatnego czasu. A oto kolejna część Stalkera ! Zapraszam do lektury !


- Wow. Macie tu niezły arsenał.
Mężczyzna z wąsem uśmiechnął ukazując równe białe zęby, które  zadziałały jak zwierciadła i oślepiły Borysa.
            - Ha  Ha Ha, dziękuje bardzo. To moja zasługa ! Kiedyś zakosiłem tym cienistym transport broni. Kretyni wysłali tam tylko kierowcę i jednego żołnierza dasz wiarę ?! Co za debile. I do tego widząc moją pułapkę z gruzu i metalowego zbrojenia zatrzymali ciężarówkę i wyleźli sprawdzić co się dzieje. Dasz wiarę ?! Wtedy jeden oberwał kulkę a drugi nożem. I tak  zdobyłem ten Ak-47, który teraz należy do Ciebie. Jest dość nowoczesny, zamontowałem tam celownik na podczerwień. Tu masz jeszcze parę granatów i amunicję. Tylko mi tutaj podpisz, że sprzęt wydałem.
            - Dziękuje Towarzyszu. Już Ci podpisuję to pismo.  
            - Nie ma sprawy. Jak byś potrzebował sprzętu zgłoś się do młodego, może uda się coś wysępić od ambasadora.
Borys grzecznie się uśmiechnął, podpisał dokument i wyszedł ze zbrojowni. Ujrzał tętniące życiem miejsce, które przypominało o domu,   lecz tutaj było tak jak by wojny nigdy nie było. Tylko obecność handlarzy i murów obronnych mówiło, że coś jest nie tak. Nagle usłyszał głośny gong i krzyk dochodzący z murów:
            - Kurwa plugastwo lezie. Kapitanie strzelać?
            - Ogień wolny wrzasnął człowiek po drugiej stronie bramy.
Ciężki karabin maszynowy wydał z siebie ogniste pomruki, cała seria trwała może z 30 sekund. Borys nic nie słyszał tylko  szczęk upadających łusek i huk ognistych pocisków. Po chwili, ktoś wrzasnął.
            - Ha ha kiedy te gady się nauczą, że z CKM nie mają szans?  Straszne z nich półmózgi.
Karabin przestał, zza muru dochodziły jęki umierającego plugastwa, niektóre dźwięki były bardzo ludzkie aż Borysa, wprawnego zabijakę przeszedł zimny dreszcz. Dodatkowo, któreś z tych stworzeń wydawało dźwięk podobny do wołania matki. Borys jednak tym się nie przejął a dreszcz, który mu przed chwilą towarzyszył zmienił się w lekkie wspomnienie. Jego spojrzenie lekko zatrzymało się na dowódcy straży, który je odwzajemnił i powiedział do wartowników:
            - No żołnierze pozycja obronna, mamy tutaj Rosjanina, który chce iść na spacer. Gotowi ?
            - Tak jest Panie Kaptanie !
Dowódca się szczerze uśmiechnął do Borysa i kiwnął mu głową na pożegnanie, podczas gdy warta zajęła swoje pozycję, CKM przeczesywały najbliższe wyszczerbione ruiny jakiś dziwnych wieżowców. Brama ciężko warknęła i ukazała wszystkim zgromadzonym wewnątrz. Miejsce masakry zgotowanej przed chwilą. Żołnierze nerwowo  stali z wymierzoną bronią. Cywile wewnątrz też zamarli.  
            - No szybciej wyłaź, plugastwo może być tuż za rogiem.
Krzyknął dowódca warty. Borys chwycił broń i szybko znalazł się na zewnątrz. Widok jaki się przed nim ukazał nie był zachwycający. Wszędzie było pełno ciał, które były podobne do ludzi, choć diametralnie się od nich różnili, mieli ciemne ciało, a oczy ciasno zaciśnięte. Borys, już widywał te stwory. Jednak dłużej się nie zastanawiając ruszył w kierunku miasta od, którego otrzymał zlecenie. Dobrze się składało bo to miejsce było blisko starej radzieckiej stacji kolejowej, której budynek przetrwał w prawie nie naruszonym stanie i to właśnie dzięki niemu wielu podróżnych tam przeżyło a ich potomkowie żyją tam nadal.  Było to miejsce wielokulturowe, można tam było znaleźć Rosjan, Chińczyków i innych, których Borys nie mógł rozpoznać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz