niedziela, 20 listopada 2011

Brzask odc. 2

Prezentuję wam kolejną część mojej nowej powieści "Brzask". Życzę miłej lektury. Fragment również do znalezienia na stronie http://post-apo.pl


Bunkier nr 44 zlokalizowany był w centralnej części kompleksu A, w pobliżu części rządowej i krótko mówiąc, części VIP, gdzie znajdowały się wszelkie wygody, podobno nawet znaleźć tam można było centra handlowe jak z bajki, które na wysokich białych sufitach miały okna, skrywające jednak za szkłem wielkie ekrany o-led wyświetlające w kółko projekcje nieba rozpoczynając od pięknej bezchmurnej aury po deszczową i groźną pogodę, która dodatkowo była potęgowana przez sztuczne nawadnianie okien i stosowne błyski i grzmoty. W wydrążonych tunelach stylizowanych na park rosły przepiękne platany, brzozy i posadzone w rzędach dzikie róże. Światło słoneczne pochodziło ze specjalnej lampy, której światło do złudzenia przypominało słońce, ponadto tworzono holograficzną projekcję, która imitowała niebo. Holografy to była dopiero nowość, wielokrotnie się psuły, jednakże od czasu do czasu można było się poczuć jak w prawdziwym parku, wrażenia potęgowały wykopane stawy, które regularnie były zarybiane. Tuż obok części cywilnych rozpościerały się na wiele pięter bazy wojskowe. W kompleksie A stacjonowały tylko i wyłącznie elitarne jednostki, mające za sobą wiele lat doświadczenia, walki wewnętrznej jak i podczas ekspedycji na powierzchnie. W tym wszystkim odnalazł się Sikorski.
- Starszy chorąży, Sikorski, zgłosi się do dyżurki w hali B!, starszy chorąży, Sikroski zgłosi się do dyżurki w hali B. - Miły kobiecy głos oznajmił dwa razy wiadomość przez system powiadamiania. W hali pełno było żołnierzy, kręcących się wokół pojazdów pancernych, które non-stop były unowocześniane i modernizowane, stare pojazdy dawno poszły na złom bądź do muzeum, oprócz paru sztuk rosomaków, które ze względu na swoją niezawodność były utrzymywane przy życiu i modernizowane od setek lat.  Starszy chorąży Sikorski siedział przy swoich kompanach, grał w holograficzną wersję kart. Karty były holograficzne, ponieważ papier był za drogi i mogły sobie na niego pozwolić tylko najwyższe instancje.
- Panie chorąży, wołają pana do dyżurki - odezwał się Janek, jeden ze świeżych żołnierzy, który został tutaj przydzielony ze względu na swoje koneksje. Prawdopodobnie był synalkiem któregoś z posłów.
- Wiem, sierżancie. Niech to! A już z wami wygrywałem. Dobrze rozegramy to później, a teraz do swoich zadań rozejść się.
- Tak jest! 
Żołnierze posłusznie wstali i pomaszerowali w kierunku kilku wozów i zbrojowni. Chorąży Sikorski wstał i udał się w kierunku dyżurki w hali B, która była bardzo daleko, od punktu, w którym się znajdował. Hala B była ogromna, wydrążona w ziemi tworzyła obszar o długości co najmniej dwóch stadionów piłkarskich i osiągała wysokość czteropiętrowego budynku. Wszędzie w równych rzędach stały maszyny wojskowe, w tym czołgi, BMP, samochody transportowe. W hali B panował ściśle uporządkowany system pracy jak w pszczelim ulu. Nawet hałas nie był duży. Wszędzie było widać pracę, pracę i jeszcze raz pracę, ludzie czasami tylko przystawali i jedli drugie śniadania. Sikorski przechodząc niemal non-stop musiał trzymać rękę w geście salutowania, ponieważ większość żołnierzy była niższa od niego stopniem i musiał im odpowiadać na honory.
- Cześć, stary druhu! Słyszałem, że Cię wołają do dyżurki! - Sikorski od razu poznał kumpla z kontrwywiadu, który pojawiał się w najmniej oczekiwanych momentach w jego życiu, raz nawet gdy był w barze ze striptizem spotkał w przebieralni swojego kumpla Ryżego.
- A co ty tu robisz? Nie wiedziałem, że macie prawo włazić do hangarów wojsk lądowych. Wyraźnie podrapał się w krótko przystrzyżoną blond głowę.
- No wiesz?! A komu jak nie nam wolno wszędzie łazić, no proszę cię! Ha ha! - mężczyzna wybuchł gremialnym śmiechem, aż kilku oficerów z niesmakiem obejrzało się za jegomościem w jasnoniebieskich jeansowych spodniach i skórzanej kurtce.
- Zachowuj się, nie rób wstydu, to poważa jednostka a nie te twoje zabawy jak w GRU. Coś się stało, że przyszedłeś, tak a propos?
- Będziemy współpracować w najbliższej misji, zresztą sam się o ciebie starałem, wiesz z kolegą zawsze milej i sympatyczniej, co nie?  Zresztą zadanie będzie dość trudne i potrzebujemy w razie czego wsparcia ogniowego. Szczegóły będą w dyżurce, czeka tam na nas mój i twój szef.
Dyżurka była sporym budynkiem, postawionym tuż pod sklepieniem skalnym tak, że ściany budynku wydawały się podpierać skalny strop. Nie było to nic widowiskowego, ale zawsze tam można było się ogrzać, czy zjeść obiad w kantynie oficerskiej, która słynęła z gołąbków pani Hani. Pomieszczenia oficerskie znajdowały się na samej górze tuż pod sklepieniem skalnym. Ciekawostką było to, że sufit tam faktycznie tworzyła skalna powierzchnia. Sikorski i Ryży szybko minęli wszystkie miejsca, gdzie trzeba było  okazać przepustki. W ostatnim pomieszczeniu siedziała piękna brunetka, która na widok mężczyzn szybko się podniosła za swojego dębowego biurka i podbiegła w lot jaskółki.
- Panowie, panowie, witam! - Brunetka uroczo się uśmiechnęła ukazując piękne perłowe zęby i iskrę w oku. Zapraszam, spotkanie już się rozpoczęło w sali konferencyjnej. Proszę za mną. - Kobieta poprowadziła ich przez ciasny korytarz, który był przyozdobiony katolickim krzyżem i obrazami przedstawiającymi różne scenerie, począwszy od panoramy Warszawy kończąc na obrazie przedstawiającym żubra w puszczy Białowieskiej. Na końcu ciasnego korytarza stało dwóch uzbrojonych po zęby wartowników z opaskami na ramieniu świadczącymi o ich przynależności do ŻW. Jeden z nich widząc brunetkę i mężczyzn przyłożył oko do jednej z płytek fotosonicznych przy drzwiach powodujących ich otwarcie.  W środku pomieszczenia siedziało już kilku żołnierzy a dowódca Ryżego wyświetlał jakieś slajdy - Panowie, wchodzą. Przepraszam, ale muszę już iść. Do widzenia! - Kobieta obróciła się na długim obcasie i równym krokiem wróciła do siebie.
- Widzę, że przyszły zagubione owieczki. Siadajcie i posłuchajcie, - zwrócił się do nich szef Ryżego, który akurat przemawiał. - No dobra to jeszcze raz. Mamy poważną sytuację w sektorach H i F, którą jak dobrze wiecie zajmują mniejszości etniczne i narodowe. Dobrze wiemy o gromadzącej się tam nielegalnie żywności i co gorsza broni. Podejrzewamy, że Rosjanie coś kręcą na boku z Chińczykami. To jeszcze nic od tego jest Policja Międzysektorowa. Nasze obawy budzą działania podejmowane przez Nikolaja Aleksiejewicza Barysznikowa w sektorach granicznych, podejrzewamy,  że zajmują się oni produkcją meskaliny w podziemnych halach serwisowych. Waszym zadaniem będzie przeniknięcie w tą grupę przestępczą i obserwacja. Jeszcze dziś pojedziecie tam i zgłosicie się do pana Wonga w chińskiej knajpie przy Arbacie o godzinie 19. Panie majorze, pana kolej.
- Dziękuje. Teraz przejdziemy do bardziej praktycznych aspektów waszej misji. Dostaniecie pojazd klasyczny, nie rzucający się w oczy, ten oto model Wisły 150. - Dowódca Sikorskiego wyświetlił slajd prezentujący konkretny model samochodu, który był napędzany poprzez sprężone powietrze.  Podjedziecie pod knajpę i skontaktujecie się z Wongiem. Na miejscu zapytacie faceta siedzącego samotnie przy stole i czytającego ich gazetę Pekin News o to, czy kiedyś jadł kaczkę po pekińsku. To jest hasło, a odpowiedź brzmi: "nie, ale moim ulubionym daniem jest kaczka po seczuańsku".  Później będziecie nam wysyłać sprawozdania poprzez to oto urządzenie. - Major wyjął stary zegarek, który nie miał w sobie nic z tych nowoczesnych holo-timów. - To stary sprzęt, ale posiadający wbudowany port audio i zakodowany transmiter. Pamiętajcie, że trzeba być w zasięgu sieci intertel. Bo inaczej nie pójdzie. Do zadania przydzielam wam chorążego Mitrova.  Poznajcie się: to Chorąży Mitrov a to Starszy Chorąży Sikorski i agent Raszewski.
- Witam, miło mi.
-  Nam również -  chóralnie odezwali się mężczyźni.
- Fajnie, żeście się poznali. Chorąży Mitrov jest naszą wtyczką w środowisku rosyjskim, pochodzi stamtąd i ma koneksje. Słuchajcie no, nie możecie tego spierdolić!  To ważna misja. Zrozumiano?!
- Tak jest! - Wszyscy mężczyźni wstali i zasalutowali.
- To jesteście wolni. O 15 zgłosić się po wóz! 

C.D.N

Copyright: Damian Korzeb

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz