piątek, 18 listopada 2011

Brzask odc.1

Witajcie Kochani! Rozpocząłem prace nad nową powieścią, które swoim tematem nawiązuje do klimatów jak najbardziej post-apokaliptycznych! Jednakże z innego punktu widzenia niż do tej pory.Porównania do metra 2033 jakie poczynicie do tej pory są błędne ;) (nie powiem nic więcej ;-)). Serdecznie zapraszam do lektury. Damian,


Sikorski był zwykłym chłopakiem z normalnej rodziny. Matka była pielęgniarką, ojciec zaś inżynierem od silników wysokoprężnych. Pracował w jednostce wojskowej i naprawiał zajechane stare silniki różnych pojazdów opancerzonych w tym starych Rosomaków. Zawody proste i niewymagające specjalnych umiejętności, gorzej mieli Ci od reaktorów atomowych bądź żołnierze, Ci mieli naprawdę kawałek ciężkiej pracy do zrobienia, mało tego, że ryzykowali swoim życiem to jeszcze wiecznie cierpieli na kiepskie zaopatrzenie. Najlepiej miał bunkier rządowy, tam gdzie siedział prezydent wszystkiego było aż nadto, w tym: takie towary jak ananasy, kawa a nawet tytoń z fitotronicznych upraw. Dostęp do bunkra rządowego był skrajnie utrudniany, co prawda mieszkało tam sporo osób, ale były to tylko rodziny posłów, senatorów i innych ważnych osobistości. Łącznie według oficjalnych danych było ich tam około 5 tysięcy. Cały kompleks ukryty był głęboko pod ziemią stolicy kraju w twardych pokładach skalnych. Sprawa tych bunkrów zawsze ciekawiła Sikorskiego, wiedział z historii, że istnienie tych obiektów było ściśle tajne i przed wojną o tych obiektach wiedziała garstka ludzi a wyjścia na powierzchnie ukryty były w tunelach metra bądź po prostu, jako jakieś tajemnicze bramy na fasadach rządowych budynków. Wiedział także, komu zawdzięczają to, że wiele normalnych ludzi mogło tam zejść, tuż przed atakiem, był to Radosław Ignasiewicz, to on ogłosił w telewizji i radio, że ma nastąpić atak jądrowy i gdzie można szukać schronienia, wymienionych zostało wiele obiektów w tym ogromny kompleks bunkrów zbudowany pod całym terytorium Warszawy, który mógł pomieścić aż milion ludzi. Było to przedsięwzięcie na skale światową, bardziej kosztowne niż Onkalo. Państwo zdecydowało się to zbudować za pieniądze pochodzące z gazów łupkowych i handlu emisjami, Co2. Budowa podziemnego kompleksu ciągnęła się latami, sprowadzono tam rzeszę górników ze śląska, inżynierów z polskich politechnik, wmawiano im, że budują system podziemnej kolejki wielopoziomowej, takiej zmodernizowanej wersji metra. Była to po części prawda na górnych poziomach zrobiono metro, które w czasach pokoju normalnie funkcjonowało. Bunkry zaopatrzono w wiele nowoczesnych urządzeń w tym klimatyzacje, kable światłowodowe, odwadniarki i inne cywilne rzeczy, nie wspominając o wielopoziomowych magazynach i parkingach, gdzie ulokowano potężną armia. To prawda towarzysz Sikorskiego z lat młodzieńczych służył w kontrwywiadzie i opowiadał mu o tym ilu ludzi zginęło przy budowie tych tajnych obiektów i to wcale nie chodzi o ofiary tąpnięć bądź przygniecenia przez ciężki sprzęt, tutaj zaczynała się czarna strona budowy. Tyle razy ile w gazecie było napisane o zarwaniu się windy czy groźnym wypadku samochodowym, w którym ginął jakiś inżynier bądź górnik, wiadomo było, że ktoś mu w tym pomógł w celu powstrzymania wypływowi informacji o budowie. W całym kraju zresztą powstawały bunkry przeciw atomowe, lecz Warszawskie Onkalo miało za zadanie przetrwanie rasy ludzkiej, a szczególnie narodu polskiego. Bunkry w kraju połączone były specjalnym systemem podziemnych kabli, które poprowadzone były głęboko pod nowymi autostradami i torami kolejowymi. W końcu, kto tam znajdzie kabel zagrzebany pod drogą. Ten system teleinformatyczny miał zapewnić łączność z regionami i stabilizację na terenie kraju.
                Życie przed wojną było dość spokojne, konflikty wewnętrzne unii stabilizowały się, jednakże w wyniku reform, państwa odzyskały znaczą część swojej suwerenności a Unia pozostała luźnym układem państw współpracujących, strefa euro została zniesiona na rzecz państwowych systemów monetarnych, gdzie pieniądze były oparte na parytecie złota. Jednakże pojawił się jeden konflikt. Zalew ogromnej masy ludności chińskiej na terytorium Niemiec. Niemcy wspominając wygonienie Turków z ich terytorium nie mogli sobie pozwolić na ponowną kolonizację, dlatego wyrzucali każdego chińczyka ze swojego terytorium, czy to był naukowiec czy nielegalny imigrant, każdy był deportowany. Co w bardzo negatywny sposób wpływało na stosunki między Berlinem a Pekinem. Ponieważ większość nielegalnych imigrantów przekraczało granicę z Niemcami poprzez ziemie Polskie, także rząd Polski otrzymywał liczne upomnienia o uszczelnienie granic. Polski prezydent jednak nie chciał o tym słyszeć, w swoich oficjalnych wypowiedziach wskazywał na fakt podpisania traktatu z Schengen, ponadto wskazując, że to sprawa Polski, kogo przyjmuje pod swój dach i komu pozwala przez ten kraj przejść. Sikorski nieraz cytował w patowych sytuacjach słynny cytat byłego prezydenta „Pani Shmit nie macie prawa nam mówić, co mamy robić, jesteśmy wolnym krajem i takim zostaniemy, nawet, jeżeli mielibyśmy z wali walczyć, poza tym Chińczycy to dobrzy ludzi, bardzo pracowici i mili a jak wy nie chcecie ich u siebie to uszczelnijcie swoją granicę i ich nie wpuszczajcie”. Był to istny afront dla strony niemieckiej, co spowodowało zerwanie postanowień traktatu z Schengen i izolacji Niemiec, który w panice przed napływem imigrantów zaczęli odcinać się od świata jak KRLD. Wojna między Niemcami a Chinami wraz z sojusznikiem KRLD, rozpoczęła się 1 września 2039r. Co dla Polaków było wielkim zaskoczeniem i w wielu gazetach pisano, Niemcy rozpoczęli trzecią wojnę światową sto lat po drugiej wojnie światowej. Rozpoczęcie wojny datuje się na dzień wysadzenia przez Niemców jednego z chińskich statków przepływających przez wody terytorialne Niemiec w kierunku Danii. Chińczycy w odwecie wysadzili kilka instalacji petrochemicznych na bliskim wschodzie, które należały do niemieckiego potentata Hansa Millera. Na początku wojny poszły w obrót standardowe wojska, które przeszły między innymi przez terytorium Polski i Rosji. Jednakże ze względu na dobre stosunki między oboma państwami oraz sentyment Chińczyków, którzy dziękowali Polakom za dobre traktowanie nie doszło do walk na terenie RP. Chińczycy obiecali, że nie będą mieszać do tego Polski i dadzą nam święty spokój. I tak faktycznie się stało. Polacy spali spokojnie aż do pewnego dnia. Niemcy w ataku furii wystrzelili swoje tajne rakiety jądrowe i w ten sposób rozpoczęli przemianę świata, który był. I tutaj zaczyna się opowieść o kapralu Sikorskim, członkiem zwiadowczego pułku strzelców z bunkra nr. 44.

copyright: Damian Korzeb.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz