środa, 31 sierpnia 2011

piątka

Witam! Po nieco dłuższej przerwie powróciłam z nowym odcinkiem "Fallout's offspring"! Tym razem spotkanie kolegów po latach. I pewien problem natury technicznej. Zresztą sami zobaczcie;) Przepraszam za jakość, jak już wcześniej wspomniał Damian, skaner dokonał żywota, więc musimy posiłkować się aparatem fotograficznym, dopóki nie pojawi się nowy sprzęt.




© Monika Feluś

Bigle odc. 1

Witam. Mam do zaprezentowania wam mój komiks. Dotyczy on historii dwóch mężczyzn, którzy błąkają się po polskim mieście ogarniętym bałaganem po wojnie nuklearnej. Komiks jest luźno związany z krótkim opowiadaniem, które być może ukaże się na tym blogu !


Bardzo was przepraszamy, za jakość. Niestety ale skaner uległ atomowej destrukcji i musimy wygrzebać jakiś nowy ze sklepu nie dla idiotów. Ale to potrwa. Życzę miłego oglądania. Damian.

wtorek, 16 sierpnia 2011

czwartek, 11 sierpnia 2011

chaos!

Nasi bohaterowie znaleźli się w samym centrum zdarzeń. Na ich kraj zostały zrzucone głowice atomowe. To początek wojny. I początek walki o przetrwanie... Zapraszam na kolejny odcinek komiksu "Fallout's offspring"



© Monika Feluś

środa, 10 sierpnia 2011

Stalker, kolejna odsłona

Borys powoli ale stanowczo oddalał się od ambasady. Drogę wyznaczała mu lufa karabinu z zamontowanym wizjerem na podczerwień. W ruinach trzeba było uważać, w starych piwnicach aż roiło się od pokrak. Aleja Kołodnikowa była całkowicie zawalona wielkimi kawałami gruzu, z pobliskich szkieletów, które były dużymi rządowymi budynkami. Aleja zawsze świeciła pustkami na próżno było tutaj szukać jakiś śladów ludzi. Promieniowanie było jeszcze nazbyt wysokie. Dlatego też stukot butów Borysa, swoją amplitudą przewyższał pikanie czujnika Geigera. Po chwili Borys usłyszał, że oprócz dźwięku jego kroków słychać jeszcze jakieś dziwne "człapanie". Obejrzał się powoli za siebie, a tam lazł w jego kierunku jakiś dziwne, stwory W jego paskudnych oczach było widać jedno, "obiad"
- Kurwa co to!? - Wzdrygnął się stanowczo, ponieważ czegoś takiego jeszcze nie widział.
Stwory były bardzo umięśnione ale niezbyt wysokie, na oko jakiś metr i pięćdziesiąt centymetrów. Borys bez namysły zaczął biec, stworów pojawiało się coraz więcej, zauważył tylko, że wybiegają z dziur po klapach kanalizacyjnych, wbiegł na główną niegdyś arterię miasta, odwrócił się i puścił serię z nowego kałacha, rozległa się ona hukiem odbijającym się od ścian, jedna z pokrak padła na wpół martwa a jej odgłosy przypominały świński kwik. Reszta stworów, lekko oszołomiona tym, że ich przyszły obiad potrafi się obronić. Wtedy trochę zwolniły i rozpierzchły się na boki, tak samo jak zawodowi żołnierze. Borys zerwał z taśmy przy pasku jeden z granatów hukowych i rzucił za siebie. Rozległ się potężny huk i błysk, który go oszołomił, a stwory pozbawił chwilowo wzroku. Mutanty wyły nie miłosiernie, dźwięk ten był bardzo bolesny dla ludzkich uszu. Borys biegnąc zobaczył niedaleko kamienicę w, której były otwarte drzwi, podbiegł do nich, wskoczył do środka i natychmiast zaryglował drzwi, tym co było w pobliżu. Odwrócił się i powiedział:
- Kurwa mać, co to było? Chyba chciały mnie zjeść na podwieczorek !
Z przestrachem w oczach Borys postanowił sprawdzić co się dzieje. A, że na dole nie było okien postanowił wdrapać się delikatnie na pierwsze piętro po o, dziwo ocalałych schodach, które delikatnie trzeszczały, pod naporem jego ciężkiego cielska. Wyważył spróchniałe drzwi do jednego z lokali. Przeszedł całkiem dobrze zachowanym korytarzem, gdzie wisiały nawet jakieś rodzinne zdjęcia. Cicho skręcił do jednego z pokoi, którego okna wychodziły na ulicę. W środku było sporo starych mebli i łóżko na, którym leżały szczątki człowieka, szkielet trzymał w swoich kościstych palcach, prawosławny krzyż. Borys delikatnie podszedł do wybitego okna za którym zobaczył oszołomione stwory i trupa, którego sprzątnął. Mutanty wydawały się zastanawiać co zrobić z martwym członkiem ich stada. Stały i bardzo ludzko wpatrywały się w te dziwne zwłoki. Stwory po chwili kręcenia się, postanowiły zabrać się
z powrotem, złapały zwłoki pobratymca za golenie i zawróciły w stronę klap kanalizacyjnych. Ich klapanie o gruz i bruk, przypominało dźwięk przyssawek. Po chwili arteria zasypana gruzem tak szybko jak się zaroiła od stworów tak samo szybko opustoszała. Borys lekko odsapnął i zwrócił się w kierunku pokoju. Postanowił go przeszukać, zawsze mógł znaleźć coś przydatnego. Otwierał szuflady, przeszukiwał zakamarki. Niestety nic cennego w pokoju nie było. Postanowił zabrać szkieletowi, prawosławny krucyfiks. Chwycił go okrytą przez rękawiczkę dłonią. Wyciągając go, dostrzegł, że do jego końca przywiązany jest jakiś kabel, pociągnął go, okazało się, że to kabel przywiązany do dyktafonu. Widział już takie urządzenie. Kiedyś mu jakiś starszy pokazywał taki bajer. Szybko wcisnął play, jednakże urządzenie nie zadziałało. Otworzył tylną pokrywkę a tam nie było baterii. Wyjął swoje własne akumulatorki i podłączył je do dyktafonu. Urządzenie piknęło i rozpoczęło odtwarzanie: CDN...
© Damian Korzeb

Fallout's offspring

Oto nowa seria utrzymana w temacie wojny nuklearnej. Zamierzam stworzyć kolejne, luźno związane ze sobą historie opisujące przygody tej sympatycznej pary. Liczę na to, iż będziecie je z uwagą śledzić. Być może nawet nadacie im imiona (póki co, nie posiadają ich)?:) Pozdrawiam ze spalonych zachodnich ziem:)



© Monika Feluś

sobota, 6 sierpnia 2011