poniedziałek, 19 marca 2012

Stacja kontroli pojazdów

Spacerując niedawno po Pruszkowie dostrzegliśmy duży kompleks opuszczonych budynków, w których mieściła się niegdyś stacja kontroli pojazdów. Brama zamknięta na cztery spusty opatrzona była tabliczką "Nieupoważnionym wstęp wzbroniony", co, naturalnie, wcale nas nie zniechęciło. Kompleks sąsiadował z niezwykle ruchliwą drogą wojewódzką, prowadzącą prosto do Warszawy, więc wejście tam niezauważonym było na pewno niemożliwe. Szukaliśmy sposobu dostania się. Jedyną drogą wydawało się przeskoczyć bramę zwieńczoną ostrymi kolcami... "Zamknięta"-zawyrokował Stalker. Przeszliśmy kawałeczek dalej i naszym oczom ukazała się furtka. Monkizz nacisnęła klamkę i furtka stanęła otworem...

Weszliśmy na teren, przemykając pod ścianą najbliższego budynku, by ukryć się przed wzrokiem gapiów przechadzających się ulicą i jadących samochodami. Stanęliśmy za budynkiem, który stłumił dźwięki dochodzące z ulicy. Teraz czuliśmy się jak w innym świecie. Świecie pozbawionym ludzi, samochodów, skażenia cywilizacją. Ruszyliśmy na obchód.

Nie wiemy, kiedy budynek został opuszczony, jednak dużo wskazuje na to, że nastąpiło to kilka lat temu. W jednym z pomieszczeń znaleźliśmy baner reklamujący usługi stacji kontroli pojazdów.

W głównym budynku, składającym się z kilku obszernych hal, wbrew pozorom łatwo było się zgubić. Każde z nas, idące w swoją stronę, musiało później nawoływać drugą osobę za pomocą wypracowanego tajnego kodu:)

Wchodząc do jednego z pomieszczeń Monkizz napotkała wzrok obserwatora, który mieszkał tutaj już wiele lat i traktował to miejsce jak swoje. Mieszkaniec uciekł, trącając po drodze rozbite szkło. Za nim biegiem puścił się drugi spłoszony lokator. Były to dwa bezdomne koty...

Stalker miał zamiar wejść na piętro. Wszedł ostrożnie na schody. Gdy stanął już na podłodze, ta jęknęła niczym zirytowany, zmęczony olbrzym, ostrzegając o niestabilności gruntu. Nie musiała powtarzać ostrzeżenia drugi raz. Nie warto ryzykować zdrowia czy życia dla zobaczenia kilku atrakcji czy artefaktów, szczególnie, że na zwiedzenie czekają inne opuszczone...

Obejrzeliśmy osobny budynek kotłowni, pod którym leżała drewniana skrzynka opatrzona rosyjskim pismem. Czyżby amunicja? A może tylko części samochodowe? Zwiedziliśmy jeszcze budynek biurowy, w którym sufity zapadały się do środka, oprócz jednego, który miał zamiar dopiero to zrobić.

<NOWY OPUSZCZONY JUŻ W PRZYSZŁY PONIEDZIAŁEK!>

Wideo:

Fotorelacja:
1. Ogólny widok na kompleks obiektów.  W tle widać budynki nowego osiedla



2. Furtka. Gdy kilka dni później ponownie przechodziliśmy obok obiektu, furtka została prowizorycznie zabezpieczona (najwyraźniej przez bezdomnego albo złomiarza)


3. Już za bramą



4. Duch post-apo-2012 czuwa nad tym miejscem!
5. Wchodzimy do głównego budynku

















6. Bezdomne koty - czarny i bury - Filonek-Bezogonek :(
 7. Ptaszek też opuścił swoje gniazdko
8. Psina również opuściła swoją budę. Smutne miejsce
9. Kotłownia, piec i otoczenie budynku




10. To, co eksploratorzy lubią najbardziej:)
11. Inne pomieszczenia w głównym budynku











12. Budynek biurowy










13. Inne budynki (w tym stróżówka-całe szczęście pusta) i dziwne śmiecie w garażu





14. Ciekawe artefakty ( i zmaltretowany baner stacji kontroli pojazdów)





15.  Schody nie pozwoliły nam wejść na piętro

16. Zdobywcy!

<NOWY OPUSZCZONY JUŻ W PRZYSZŁY PONIEDZIAŁEK!>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz