poniedziałek, 28 maja 2012

Konkurs "Mutant Geigera"

Nadeszła chwila, kiedy postanowiliśmy ogłosić konkurs dla naszych wiernych fanów. Zadanie konkursowe jest, miejmy nadzieję, proste, a zwycięstwo daje Wam możliwość zdobycia ciekawych nagród. Za pierwsze miejsce laureat otrzyma  książkę "Schron 7/7" Anny Starobiniec oraz zapalniczkę benzynową z wizerunkiem broni palnej (podobne można było zakupić na naszym stoisku na Brwikonie), za zdobycie drugiego miejsca czeka nagroda - książka "Struktura" Michała Protasiuka, a za trzecie miejsce otrzymuje się zapalniczkę benzynową.
Konkurs zostaje uroczyście rozpoczęty dziś, a prace można nadsyłać do 17 czerwca 2012 roku.


A teraz zadanie konkursowe. Proszę czytać uważnie...


Wiktor wyjrzał zza rogu i ścisnął spoconą rękę na karabinie. Mimo, że jeszcze nie widział mutanta, już go słyszał. Do uszu dotarł dziwny, chrapliwy oddech i ciężkie kroki. Poznał po odgłosach, że to nazywany przez stalkerów mutant Geigera. Gorszy od człekokształtnych milczków i pokrytych łuskami jaszczurowców razem wziętych.
Spojrzał ze zdenerwowaniem pod swoje nogi. Ledwo utrzymywał równowagę na walącej się podłodze. Balansował ciałem, żeby nie spaść kilka pięter w dół. Budynek, a właściwie jego zachowana połowa, od czasu, gdy w okolicy spadło kilka bomb atomowych, był mocno nadwyrężony. Wiktor nie chciał, aby mutant usłyszał najlżejszy dźwięk, wręcz bał się oddychać.
Wtem jego stopa nieznacznie się obsunęła, wydając szelest, a spod buta oderwał się kawałek betonu. Wiktor z zamarłym sercem obserwował wirujący w powietrzu szary kamień ciągnięty w dół siłą grawitacji. Czas lotu kamienia trwał wieczność. Nieskończona wieczność, pełna ciszy, jakby zamarł cały świat.
Moment, w którym kamień uderzył w podłogę kilka pięter poniżej, był jedną z najgorszych chwil w życiu Wiktora. Ostry dźwięk przeszył powietrze niczym brzytwa. Mutant zatrzymał się. Węszył i nasłuchiwał. Wiktor stężał i przylgnął do ściany.
Odważył się ponownie spojrzeć za róg. To, co zobaczył, sprawiło, że strach zmroził mu krew w żyłach, a włosy na całym ciele stanęły dęba. Ręce zaczęły mu drżeć, z trudem utrzymywał broń. Nogi się pod nim ugięły, a krew huczała mu w głowie. Widok mutanta był przerażający…
Narysuj lub namaluj swoje wyobrażenie mutanta, którego zobaczył Wiktor.


Regulamin konkursu:
  1. Konkurs nosi oficjalną nazwę "Mutant Geigera" i jest organizowany przez twórców bloga post-apo-2012.
  2. Aby wziąć udział w konkursie, należy polubić profil post-apo-2012 na Facebooku i wysłać na adres postapo2012@gmail.com skan odręcznego rysunku wykonanego dowolną techniką (ołówek, kredki, farby,  o wymiarach najwyżej 297mm x 210 mm w formacie jpeg, bmp (nie przyjmujemy prac wykonanych w programach graficznych), podając swoje imię i nazwisko. Można również przysłać fotografię przedstawiającą rysunek (wymagana dobra jakość zdjęcia). Rysunek ma przedstawiać mutanta, zgodnie z założeniami konkursu.
  3. Rysunek musi być oryginalny, wykonany przez uczestnika. Prace cudze i skopiowane z innych źródeł, którym autor przypisał sobie autorstwo, będą dyskwalifikowane.
  4. Każdy uczestnik może wysłać tylko jedną pracę.
  5. Nagrodami w konkursie są:
    1. Za pierwsze miejsce: Książka „Schron 7/7” Anny Starobiniec oraz zapalniczka benzynowa,
    2. Za drugie miejsce: Książka „Struktura” Michała Protasiuka,
    3. Za trzecie miejsce: Zapalniczka benzynowa.
  6. Konkurs rozpoczyna się wraz z momentem ogłoszenia. Konkurs trwa do 17 czerwca 2012 roku do godziny 23:59.
  7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w najbliższym możliwym terminie na łamach bloga post-apo-2012 i na stronie fanowskiej na Facebooku.
  8. Zwycięzców konkursu zostaną wytypowani na drodze wyboru najlepszych prac przez ekipę post-apo-2012.
  9. Warunkiem otrzymania nagrody jest przesłanie swoich danych adresowych na adres e-mail postapo2012@gmail.com w ciągu 7 dni od ogłoszenia wyników konkursu.
  10. Wysłanie pracy jest jednoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu.
  11. Wygranie konkursu jest jednoznaczne z zamieszczeniem na blogu i stronie fanowskiej na Facebooku nazwisk zwycięzców.
  12. Po rozstrzygnięciu konkursu na blogu post-apo-2012 zostanie utworzona galeria wszystkich nadesłanych prac.
  13. Użytkownik, podając swoje dane osobowe wyraża zgodę na ich niekomercyjne przetwarzanie przez post-apo-2012.
  14. Post-apo-2012 zastrzega sobie prawo do niewysyłania nagród poza granice administracyjne Rzeczpospolitej Polskiej.

niedziela, 27 maja 2012

Pierwszy konkurs post-apo-2012!

Nadchodzi wielka chwila! Pierwszy konkurs organizowany przez post-apo-2012. Mamy do rozdania kilka ciekawych nagród, w tym zapalniczki, które były do zobaczenia na naszym stoisku podczas "Brwikonu". Konkurs będzie dostępny tylko i wyłącznie dla fanów naszego profilu na facebooku. Dlatego nie zwlekaj i zmierzaj wprost do ostatniego bunkra, w którym znajdziesz ostoję! Droga jest prosta wystarczy wejść przez te drzwi: Wrota do bunkra post-apo-2012. Dla zachęty pokazujemy co kryje się w zakamarkach naszego bunkra!


sobota, 26 maja 2012

Wizyta u babci

Czołem! Po zbyt długiej przerwie spowodowanej przygotowaniami do Brwikonu, z którego zrelacjonowaliśmy sobotę, wracamy z opuszczonymi! Ogólnie opóźnienia są dość duże i na zamieszczenie czeka jeszcze dużo innych obiektów oraz relacja z niedzieli na Brwikonie.

Tym razem zamieszczamy relację z budynku, który zwiedziliśmy już jakiś czas temu. W marcu tego roku odkryliśmy opuszczoną kamienicę stojącą przy ulicy Obrońców Pokoju w Pruszkowie. Zainteresowała nas wystająca przez wybite okno szafa, co widać od strony ulicy. Próbując dostać się do budynku próbowaliśmy różnych opcji. Zastanawialiśmy się nawet, czy przejść na teren budynku przez czyjeś podwórko! Na szczęście dykta zasłaniająca dziurę w drewnianym płocie okazała się na tyle ruchoma, że po jej odgięciu przecisnęliśmy się do środka.

Znaleźliśmy się na podwórku osłoniętym od ulicy budynkiem, który mieliśmy zamiar eksplorować. Na podwórku stały walące się komórki na narzędzia, a także pomieszczenia przypominające kurniki czy miejsca na klatki z królikami.

Tutejsze drzwi i okna, w przeciwieństwie do tych od frontu kamienicy, stały dla nas otworem, jednak podłoga za drzwiami wejściowymi przedstawiała sobą tragiczny widok. Była spróchniała, przeżarta przez korniki i w większej swej części znajdowała się już w piwnicy. Zdecydowaliśmy się więc przedostać do środka przez otwarte na oścież okno. W pokoju, do którego się dostaliśmy, nie znaleźliśmy nic ciekawego. Nuty dramatyzmu dodała jednak leżąca samotnie w kącie lalka bez głowy. Zauważyliśmy, że mieszkania składały się z dwóch izb - pokoju i kuchni.

Postanowiliśmy przedostać się do innych pomieszczeń, ryzykując przejście po niekompletnej podłodze. Na najsolidniejszym jej kawałku leżała lodówka, na której znaleźliśmy gazety wydane na długo zanim się narodziliśmy. Lodówka była uciążliwą przeszkodą, ale udało nam się dostać do części budynku z oknami wychodzącymi na ulicę. W korytarzu znajdowały się również schody prowadzące na piętro, niestety, zaczynały się dopiero od połowy...

Idąc dalej znajdowaliśmy coraz więcej ciekawych przedmiotów. Pokoje z oknami wychodzącymi na ulice okazały się wyposażone w meble, w tym jeden, dość kompletnie! Zgadujemy, że ludzie, którzy mieszkali w tej kamienicy, opuszczali ją stopniowo, aż została jedna tylko mieszkanka, która opuściła budynek jako ostatnia, prawdopodobnie już w trumnie...

Jej mieszkanie okazało się wyposażone najlepiej ze wszystkich pomieszczeń. Jest to też dotychczas jedyne znalezione przez nas opuszczone miejsce, które miało tak dobrze udokumentowaną obecność poprzedniego właściciela.

Znaleźliśmy, oprócz mebli, prywatną korespondencję listową, kartki pocztowe, lekarstwa, ubrania, święte obrazki i inne. Najbardziej smutnym artefaktem jaki znaleźliśmy, był kalendarz zatrzymany na dacie 24 grudnia (Wigilia)...

Film i fotorelację dedykujemy ostatniej mieszkance kamienicy przy ulicy Obrońców Pokoju w Pruszkowie.




1. Budynek od strony podwórka







2. Szopy i "kurniki" na podwórku










3. Wejście główne do budynku






4. Pierwsze pomieszczenie, do którego weszliśmy przez okno













5. Korytarz z niebezpieczną podłogą i niekompletnymi schodami. Sądzimy, że na piętrze zachowało się więcej ciekawych rzeczy, nie chcieliśmy jednak ryzykować zdrowia i życia






6.Najlepiej zachowane mieszkanie okazało się wielką niespodzianką. Niestety, na ślady poprzedniej mieszkanki nakładały się współczesne naleciałości, czyli ślady obecności bezdomnych









































7. Sąsiednie mieszkanie posiadało tylko meblościankę zasłaniającą okna i kilka innych mebli

8. Gazety, jakie znaleźliśmy w budynku, były najczęściej starsze od nas



9. Wyrwany ze ściany licznik. Już nikt nie potrzebuje tu prądu

10. Wychodzimy z budynku. Ciekawostki na podwórku - cegła z napisem "Pruszków", resztki skrzynki pocztowej, koło ratunkowe z łodzi, fotel samochodowy, szpula z taśmą do odtwarzacza starego typu





11. Przyjrzeliśmy się temu, co może być na piętrze - widać sufit w kiepskim stanie


Jeśli się dobrze przyjrzeć, można zauważyć, że sufit nie śpi, bo trzyma kredens, czyli krócej mówiąc, cały sufit opiera się na piętrze na jednym meblu

12. Jeden ze zdobywców - monkizz