wtorek, 31 lipca 2012

Prelekcja "Obudzić się w postapo"

Już kilkukrotnie wspominaliśmy na blogu o tym, że w czwartek 26 lipca 2012 roku wygłosiliśmy na konwencie Avangarda 8 prelekcję pt. "Obudzić się w postapo". 

Postanowiliśmy przygotować dla Was, drodzy czytelnicy, elektroniczną wersję wygłoszonej na konwencie prezentacji. 

Zapraszamy do oglądania i komentowania!



poniedziałek, 30 lipca 2012

Fotorelacja z konwentu Avangarda 8 (czwartek)

Jako, że na Avangardzie 8 byliśmy obecni jedynie w czwartek, kiedy to wygłosiliśmy prelekcję pt. "Obudzić się w postapo", wszystkie zamieszczone zdjęcia pochodzą z tego dnia konwentu.

1. Budynek, w którym odbył się konwent

2. Stanowiska akredytacyjne. Jeden z wolontariuszy bardzo niemiło wyrażał się o robieniu przez nas zdjęć

3. Konwent był okazją dla rozreklamowania się przez wydawnictwa obracające się w temacie fantastyki. Tu: Wydawnictwo gier Portal

4. Stanowisko, które udostępniało gry planszowe


5. Gracze rozłożyli się na stołach w korytarzu i dobrze się bawili


6. Liczne stoiska sprzedażowe oferowały ciekawe gadżety dla fanów fantastyki














7. Na konwencie spotkaliśmy naszego znajomego - organizatora konwentu Brwikon, który odbył się w dniach 18-20 maja 2012 roku w Brwinowie. Na naszym blogu można znaleźć relację z tegoż konwentu.



8. Na konwencie można było się wpisać do księgi gości. Wpisaliśmy się do niej jako pierwsi



9. Opuszczamy konwent późnym wieczorem



Relacja z konwentu Avangarda 8 (czwartek) z punktu widzenia post-apo-2012 pod adresem:

Avangardowe rozczarowanie do potęgi ósmej

sobota, 28 lipca 2012

Avangardowe rozczarowanie do potęgi ósmej

W czwartek odbył się pierwszy dzień konwentu Avangarda 8. Konwent został oficjalnie rozpoczęty o godzinie 18:00 i trwał do 22:00. Organizatorzy zapewnili konwentowiczom wiele atrakcji: prelekcje, spotkania z gośćmi specjalnymi, turnieje gier, games roomy oraz stoiska sprzedażowe z gadżetami dla fanów fantastyki.

Jak powszechnie wiadomo, zdeklarowaliśmy się przeprowadzić na konwencie prelekcję pt. "Obudzić się w postapo". Tematem tej prelekcji były wydarzenia w historii świata, które mogły doprowadzić do wybuchu światowej wojny atomowej.

Na prelekcję przyszło kilkanaście zainteresowanych osób, które wysłuchaną prezentację nagrodziły gromkimi brawami, co było dla nas wyrazem uznania. Widzowie mogli zobaczyć filmową wizję zagłady atomowej, poznać dokładną historię Zimnej Wojny i dowiedzieć się czegoś więcej na temat kilku zimnowojennych kryzysów atomowych, których złagodzenie w ostatniej chwili powstrzymało świat przed rozpętaniem wojny nuklearnej.

Powiemy coś o konwencie z naszej perspektywy, zachowując największą dozę obiektywizmu, na jaką było nas stać. Zastrzegamy jednocześnie, że opisujemy jedynie wydarzenia czwartkowe, gdyż tylko w czwartek byliśmy w stanie pojawić się na konwencie.

Przybyliśmy na konwent już około godziny 17:00. Zameldowaliśmy się w punkcie akredytacyjnym i zostaliśmy  mile przywitani ciastkiem z wróżbą. Otrzymaliśmy też informacje, gdzie należy się zgłosić, aby otrzymać sprzęt, który zażyczyliśmy sobie już w momencie zgłoszenia atrakcji. Chcieliśmy bowiem podłączyć swoje urządzenia i sprawdzić czy prawidłowo funkcjonują, nauczeni doświadczeniem z problemami technicznymi z majowego konwentu Brwikon. Do tej pory było miło.

Okazało się jednak, że człowiek odpowiedzialny za sprzęt jest nieuchwytny. Pokręciliśmy się więc po budynku, w którym organizowany był konwent. Widzieliśmy rozkładających swoje stoiska sprzedawców i wolontariuszy rozklejających reklamowe plakaty. Po jakimś czasie poszliśmy do pokoju organizatorów, gdzie przywitano nas chłodno i bez entuzjazmu. Odnieśliśmy wrażenie, że równie dobrze mogliśmy do tego pokoju nie wchodzić. Otrzymaliśmy obietnicę dostarczenia sprzętu.

Stwierdziliśmy, że poszukamy sali, w której miała się odbyć nasza prelekcja. Okazało się to bardzo trudnym przedsięwzięciem. Dyskretnie oznaczone piętra nie ułatwiały sprawy, a konwent odbywał się na czterech piętrach budynku. Znalezienie odpowiedniego piętra było pierwszym wyzwaniem. Kolejnym wyzwaniem okazało się znalezienie sali prelekcyjnej. W informatorze obok nazwy konwentowej sali  P5 drobnym drukiem zaznaczono "regularny" numer sali i tylko to nas naprowadziło do prawidłowego pomieszczenia. Na drzwiach nie było jeszcze numeru P5.

Nerwowo czekaliśmy na niezbędny sprzęt. Pikanterii dodawał fakt, że jeszcze piętnaście minut przed prelekcją sala była zamknięta na cztery spusty. W końcu jeden z wolontariuszy otworzył nam drzwi i obiecał dostarczenie sprzętu. Wreszcie otrzymaliśmy wymagane urządzenia. Szybko sprawdziliśmy sprawność urządzeń. Na szczęście wszystko działało bez zarzutu.

Przeraził nas fakt, że ledwie pięć minut przed planowanym rozpoczęciem prelekcji na sali znajdowała się tylko jedna zainteresowana osoba. Wkrótce jednak przyszło jeszcze kilka innych osób, w tym i takie, które omyłkowo weszły do nas szukając innej sali prelekcyjnej, w której odbywał się pokaz na temat średniowiecza:)

Gdy już zebrało się zainteresowane grono słuchaczy, rozpoczęliśmy prelekcję. W trakcie jej trwania przyszła wolontariuszka, aby nakleić na drzwiach sali numer P5 (!). Zapewne inne sale również dopiero wtedy otrzymały swoje konwentowe oznaczenia.

Po prelekcji poszliśmy do Green Roomu, aby otrzymać zwrot różnicy opłaty akredytacyjnej (za urządzenie atrakcji należała nam się ulga). W kasie bowiem uiściliśmy pełną opłatę, zwrot różnicy natomiast odbywał się właśnie w Green Roomie. Dopiero teraz zauważyłam też, że napis "Green Room" umieszczony jest na drzwiach od strony wnętrza pomieszczenia. Warto nadmienić, że drzwi były cały czas zamknięte, stąd niezbędna była umiejętność widzenia przez drzwi i ściany. Znowu usłyszeliśmy, że człowiek odpowiedzialny za zwroty jest w tej chwili niedostępny, ale wkrótce przybędzie. Czekaliśmy około 20 minut. W końcu stwierdziliśmy, że obejrzymy stoiska i w coś zagramy, następnie wrócimy po zwrot różnicy, w końcu w dzisiejszych czasach każdy grosz się liczy. Gdy wyszliśmy za drzwi, człowiek odpowiedzialny za zwroty szedł z naprzeciwka, ale nagle zniknął w innym korytarzu. Szybko porzuciliśmy myśl o pościgu :)

Poszliśmy natomiast zagrać w jakąś planszówkę. Jako że nie jesteśmy doskonale obeznani w świecie gier planszowych, poprosiliśmy o doradzenie nam wyboru gry. Kilka osób obsługiwało stoisko, a każda z nich miała inną propozycję. W końcu dokonaliśmy wyboru. Grę objaśnił nam jeden z wolontariuszy. W trakcie gry zaczepił nas nasz dobry stary znajomy  - organizator konwentu Brwikon - Michał Bańka.

Trochę zgłodnieliśmy. Damian postanowił kupić coś w konwentowym bufecie. Wrócił jednak z pustymi rękoma. Okazało się, że mimo iż konwent trwał w najlepsze (była 20:00-20:30), bufet był zamknięty.

Gdy już skończyliśmy rozgrywkę, poszliśmy obejrzeć stoiska sprzedażowe. Porozmawialiśmy jeszcze z pracownikiem Kramu Melnira i sprzedawcami na stoisku Stworki Potworki. Gdy minęli nas wolontariusze niosący przedłużacze, sprzedawca na jednym z licznych stoisk skwitował to słowami: "Teraz niosą, jak już nie potrzeba"....

Zrobiliśmy też kilka zdjęć. Podczas wykonywania jednego z nich (zdjęcie stanowiska akredytacyjnego) usłyszeliśmy kilka niemiłych słów na temat wykonywanej przez nas czynności.

Z nutą rozczarowania opuszczaliśmy teren, na którym odbywał się konwent.

Ogólnie: konwentowicze dopisali, ludzie byli wspaniali. Problemem okazała się dezorganizacja (czy tylko my mieliśmy takie problemy?) i traktowanie nas przez organizatorów przedmiotowo i protekcjonalnie. To wystarczyło, by zniechęcić nas do przyszłorocznego zawitania na tę imprezę.

Wkrótce na blogu pojawią się zdjęcia z konwentu, jakie wykonaliśmy.

W tej chwili jesteśmy około 300 km od Warszawy, od konwentu Avangarda 8. I to chyba rozsądna odległość, na jaką należy się od niej trzymać.

Cała prelekcja wygłoszona na konwencie wkrótce zostanie nagrana i umieszczona na youtube i blogu.

środa, 25 lipca 2012

Xiantia






Witam. W pracy były nudy, czyli poranek bez klientów (korzystając z okazji zapraszam do mojego sklepu przy ul. Kijowskiej 11 w Warszawie. Sklep Jeżyk: na hasło post-apo-2012 upust 5% na wszystko)... Ale nie był to czas całkowicie zmarnowany. Załączyłem komputer i rozpocząłem proces pisania. Tym razem powstało mi coś ciekawego (tak myślę, ale to wy ocenicie). No to już bez większej gadaniny zapraszam do przeczytania nowego tekstu (przepraszam za błędy):


- Panie komandorze wychodzimy z napędu E.R. Zbliżamy się do Heliona.
- Zrozumiałem, utrzymywać kurs.
- Tak jest! – Krążownik bojowy zmierzał z ogromną prędkością do centrum układu słonecznego. Odległe jasne punkciki tworzyły pionowe jasne kreski. Pomyśleć, że to domy mnóstwa gatunków zarówno cywilizowanych jak i całkiem pierwotnych. Komandor Rostropowicz był mężczyzną rosłym i dość potężnie zbudowanym. Ciążenie na jego macierzystej planecie było tak małe, że ludzie mieli przeciętnie po  2 metry wzrostu. Sam krążownik należał do super nowoczesnych maszyn bojowych, które zapewniły ludziom panowanie w kosmosie. Sprytne zabiegi dyplomatyczne pozwoliły ludziom na objęcie władzy w większości znanych galaktyk. Cywilizacje kierowane ludzką ręką rozwijają się dynamicznie i w sposób zrównoważony. Co prawda ludzie musieli zmusić część bardziej agresywnych cywilizacji do współpracy za pomocą sprytnego narzędzia, zwanego potocznie wojną . Na ogół wystarczyła demonstracja siły, aby ci mniej odważni poddali się woli ludzi.
            W galaktyce Andromedy znajduje się pewna planeta, zwana przez tubylców Xiantra. Planeta ta znajduje się w układzie słonecznym uznanym za obszar neutralny. Obszary neutralne nie należały do nikogo. Dzięki temu zorganizowano tam punkt spotkań i pertraktacji między poszczególnymi władzami we wszechświecie. Najważniejszy dzień dla planet „dzikich” nastąpił w momencie podpisania porozumienia zwanego „Życie”. Był to traktat pomiędzy pięcioma wielkimi cywilizacjami, które rządzą znanych wszechświatem.

Xiantria. Czas miejscowy 26:35, rok 120.

- Panie komisarzu, nie możecie nam zakazywać ekspansji na tereny dzikie! Mamy prawo do pozyskiwania nowych planet i kolonizowania ich! – Wypowiedź ambasadora cywilizacji ure, nie mogła być zlekceważona, ponieważ lud ten należał do najbardziej niebezpiecznych. Ure byli ludem bardzo złożonym. Ich struktura społeczna zbudowana jest jak hierarchia wojskowa. Ojciec nowonarodzonych jest dla nich jak sierżant dla szeregowców w wojsku. Dodatkowym atutem jest budowa ich ciała. Grube chitynowe pancerze zapewniają im odporność na broń klasyczną jądrową jak i plazmową. Tylko gamma tronowa mogła ich zabić. Co w swoim posiadaniu mieli tylko i wyłącznie ludzie.
- Panie ambasadorze, w traktacie nie ma nic wspomniane na temat zakazu ekspansji na dzikie planety. Przypominam panu traktat podpisany na Xiantrze w roku 85. Zezwolono na kolonizację planet, które nie należą do żadnej z cywilizacji podległych radzie. Jednakże przypadki wymordowywania cywilizacji prymitywnych musimy uznać za nieetyczne. Muszą one podlegać ochronie.
- Dokładnie! – Z miejsca wstał  ambasador rodu Cyrian. Ród Cyrianów należał do najmniej licznych w całej galaktyce. Posiadali oni zaledwie kilka galaktyk w swoim panowaniu. Jednakże ich poziom rozwoju intelektualnego był tak wysoki, że współpraca z nimi była bardzo lukratywna. Na szczęście ludzi. Cyrianie pałali do nich wielką sympatią i tylko z nimi dzielono się wiedzą. Ambasador był  wielkim osobnikiem męskim. Ich smukłe ciała poruszały się jak płynna rtęć, co było dość normalne, bo Cyrianie mogli przybrać dowolny kształt jaki im się podobał.
- Panie ambasadorze – Człowiek o szpakowatych włosach przerwał Cyryjskiemu ambasadorowi i wzrokiem pokazał mu miejsce do zajęcia miejsca.
- Przepraszam, panie komisarzu. Ale trudno jest zapomnieć o masakrze na Fortali.
-Ile moja rasa ma przepraszać za ten atak?  To nie nasza wina, że założyliście tam swoją wylęgarnie i to, że wasze młode nie przypominają was w żadnym calu.
- Proszę się uspokoić. Konflikt został dawno zażegnany i wyjaśniony. Nie możecie mieć żadnych pretensji. Patrole bojowe ludzkiej floty sprawują straż nad galaktykami, aby nie dochodziło do takich ataków. I wy na to się zgodziliście. Także proszę o spokój – Ambasadorowie wściekłych ras usiedli na swoich miejscach. Jednakże wrogie spojrzenia przeszywały ich nawzajem.
- Proszę więc o zabranie głosu w sprawie porozumienia, ambasador ludu Rukja. – Rukja byli rasą wodną, przez co poza swoimi planetami musieli poruszać się w specjalnych kombinezonach, które umożliwiały im bezpieczeństwo we wrogich warunkach. – Lekko zniekształcony głos, który miał lekkie komputerowe zabarwienie odezwał się z umieszczonego na klatce piersiowej głośnika.
- Lud Rukja jest za ochroną dzikich planet, ponieważ musimy dać prymitywnym cywilizacjom szansę na rozwój. Nie możemy dopuścić do utraty choć by jednej cywilizacji. Każda strata genomu może być tragiczna w skutkach. Na naszej planecie macierzystej jak wiecie występowały dwie cywilizacje. My i lud Boran. Boranie mieli to nieszczęście, że byli istotami ziemnymi. Nie zdołali przetrwać ataku wymarłej rasy Vertów. Nam się udało, bo o nas nie wiedzieli. Dlatego nie możemy dopuścić do tego, że my staniemy się agresorami jak kiedyś byli nimi Vertowie. – Pamięć Rukja była niesamowita. Byli chodzącymi archiwami wspólnoty międzyplanetarnej. Ich średnia długość życia była tak wielka, że jeden osobnik mógłby przeżyć kilkanaście pokoleń ludzi. Jednakże rasa ta była skromna i nie wywyższająca się.
- Dziękuję, panie ambasadorze. Teraz proszę o głos ambasadora ludu Polag. – Polaganie byli bardzo podobni do ludzi, jednakże ich tęczówki miały kolor rdzawy. Posiadali owłosienie, jednakże nie był to tak jak u ludzi wytwór naskórka. Włosy u Polagan były niezwykle czułymi włoskami czuciowymi. Dzięki takiemu rozwiązaniu byli dobrymi szpiegami. Pomagało im to czuć wroga na odległość. Ambasador wstał opierając dłonie o blat stołu.
- Dziękuję za głos, panie przewodniczący. Lud Polag w referendum nad tym zagadnieniem był podzielony. Wynik referendum jest za przegłosowaniem uchwały o ochronie dzikich planet , dziękuję. – Krótkie żołnierskie słowa oznajmiły głos potężnej cywilizacji.
- Dziękuję. Teraz proszę o głos przedstawiciela Barierian – Barierianie byli cywilizacją, która przypominała do złudzenia ziemskie koty. Rasa ta była bardzo przyjazna i cieszyła się w kosmosie opinią przyjaciół dzikich planet. Ponieważ w swojej dobroci pomagali nisko rozwiniętym cywilizacjom w dojściu do wyższego stanu mentalnego.
- Rasa Barierian jest za uchwałą. Poza tym wnioskujemy o umożliwienie nam dalszej pracy na rzecz tych cywilizacji.
- Panie ambasadorze, zgodnie z zapisem uchwały art. 5 paragraf 4 Pańska rasa otrzymuje prawo do pomocy cywilizacją mniej rozwiniętym. Zakazujemy zaś nauki wyższych technologii, ponieważ każdy musi dojść do tego sam. Możecie jedynie rozwijać podstawowe nauki i szerzyć kulturę.
- Panie komisarzu. Rasa Barierian popełniła błąd tylko raz. To nie nasza wina, że Moholo użyli broni jądrowej do zniszczenia się nawzajem. Nam by to w życiu do głowy nie wpadło. Zdarza się. Teraz uczymy ich podstaw.
- W takim  razie dziękuję. Proszę wszystkich o powstanie i oddanie oficjalnego głosu za uchwałą nr 563 Xantria lex. Ludu Ure, zapytuję was, czy wyrażacie zgodę za uchwałą służącą dobru naszemu?
- Nie wyrażamy zgody, czcigodny komisarzu – wzrok komisarza przeniósł się powoli na kolejnego ambasadora.
- Ludu Rukja, zapytuję was, czy wyrażacie zgodę za uchwałą służącą dobru naszemu?
- Wyrażamy zgodę, czcigodny komisarz,
-Ludu Polag, zapytuje się was, czy wyrażacie zgodę na uchwałę służącą dobru naszemu?
- Wyrażamy zgodę, czcigodny komisarzu,
- Ludu Barierian, zapytuję się was, czy wyrażacie zgodę za uchwałą służącą dobru naszemu?
- Wyrażamy zgodę, czcigodny komisarzu,
- Ludu Cyrian, zapytuje się was, czy wrażacie zgodę za uchwałą służącą dobru naszemu?
-Wyrażamy zgodę, czcigodny komisarzu.
- Jako reprezentant rasy ludzkiej, potężnych władców wszechkosmosu, wyrażam zgodę mojego gatunku na ochronę „dzikich” planet przed kolonizowaniem. Zezwalam również ludowi Barierian na stosowania tzw. popchnięcia pierwotnych ludów w stronę cywilizacji. Zakazuję wszystkim rasom tu obecnym i im podległym ingerowania w sprawy ras średnio -rozwiniętych. Większość zdecydowała, proszę o elektroniczny podpis pod międzygalaktyczną uchwałą. -  Ambasadorzy wzięli leżące obok nich pióra i lekko pochylając się ku stołowi wyryli na nim swoje podpisy. Głośny dźwięk oznajmił wszystkim, że podpisy zostały złożone. – Dziękuje bardzo wszystkim. Posiedzenie uważam za zamknięte. Żyjmy razem w pokoju.

Pokład krążownika

- Panie komandorze, cel zostanie osiągnięty za pół godziny.
- Kontynuować. – Komandor powstał ze skórzanego fotelu i udał się w kierunku luku bojowego. Korytarze były dość szerokie dzięki czemu umożliwiały poruszanie się w nich małym pojazdom.
- Cholerni Ure… Nie wiedziałem, że odważą się złamać postanowienie traktatu… - Komandor szedł i sam do siebie pod nosem mówił, to działało uspakajająco na niego............................


C.D.N

Awangarda.

Jutro o godzinie 18 w sali P5 w jednym z gmachów SGGW (budynek 34) przeprowadzimy prelekcję "Obudzić się w postapo". Tematyka prelekcji będzie bardzo ciekawa. Dotkniemy tam kwestii kryzysów światowych, które mogły doprowadzić do zniszczenia znanego nam świata. Uwierzcie nam, bardzo mało brakowało i to WIELE razy... Ale kto prowokował konflikty? Jak myślicie? Dowiecie się jutro o 18 w sali P5.

Do zobaczenia! Sala P5 godzina 18!

Kora Północna i wielka miłość




Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un według informacji podanej przez "złą imperialistyczną telewizję" ożenił się. Objawienie się małżonki można było obejrzeć podczas otwarcia "nowego" parku rozrywki dla głodujących ludzi. Szczęśliwą "nie głodującą" wybranką jest Ri Sol-ju. Do tej pory informacje o małżonce Kima były pogłoskami. Ja zadam pytanie, czy Kimowie jeszcze tak naprawdę rządzą Koreą Północną? Czy władza może sprawowana jest przez wojsko albo władzę Chińską, która chce utrzymać dostęp do pracy niewolniczej i napływ narkotyków. 




poniedziałek, 23 lipca 2012

Konwent fantastyki Avangarda

Czas leci, a nie poinformowaliśmy Was o tym, że już 26 lipca b.r. w Warszawie weźmiemy udział w konwencie fantastyki Avangarda 8!

 Tym razem przygotowaliśmy prelekcję "Obudzić się w postapo". Dowiecie się na niej, ile razy świat stał na progu wojny atomowej i jak niewiele brakowało, byśmy dziś polowali na mutanty :P

Zapraszamy 26 lipca o 18:00!

Avangarda 8

Atrakcje na Avangardzie

Współpraca z BojaRem!

Grono naszych współpracowników systematycznie się powiększa:) Mamy zaszczyt powitać w tym zaszczytnym towarzystwie BojaRa - twórcę niezwykle klimatycznych fotografii, grafik i rysunków, utrzymanych w tematyce post-apokaliptycznej (Stalker, Metro 2033) i innych w mrocznych klimatach.

Zapraszamy na facebookowy fanpage BojaRa:


piątek, 20 lipca 2012

Blog Karoliny, czyli Apokalipsa - Po mojemu


Mamy zaszczyt poinformować, że podjęliśmy współpracę z blogiem Apokalipsa - Po mojemu. Blog porusza tematykę szeroko pojętej postapokalipsy począwszy od literatury kończąc na metodach survivalu. Czyżby rósł konkurent dla post-apo-2012? ;-). Serdecznie zapraszamy na blog Karoliny:




Twórca bloga:

niedziela, 15 lipca 2012

Kamienica z nowymi lokatorami nie istnieje!

Pamiętacie opuszczony budynek widniejący w naszej bazie i bazie forgotten.pl pod nazwą Kamienica z nowymi lokatorami? Przechodziliśmy ostatnio obok miejsca, w którym do niedawna buszowaliśmy. Smutny widok, jaki zastaliśmy, został uwieczniony na filmiku:




Budynek w bazie post-apo-2012:
http://post-apo-2012.blogspot.com/2012/06/kamienica-z-nowymi-lokatorami.html

Budynek w bazie forgotten.pl:
http://forgotten.pl/miejsce.php?id=1059

Koncert w Grocie - zmiana terminu!

UWAGA! Zmiana terminu koncertu w opuszczonym klubie Grota! Śledźcie wpisy na Facebooku.

piątek, 13 lipca 2012

Koncert w Grocie


Byłeś kiedyś na jakimś koncercie? Na pewno, ale zapewniamy, że na takim koncercie jeszcze nie byłaś/eś. Otoczeni murami opuszczonego budynku doświadczymy wspaniałych emocji, które dostarczą nam trzy zespoły:

1. Poison Heart,
2. C.B.A.
3. Ramera

Organizatorami koncertu są: Nikt, bo koncert jest wyjątkowy i organizuje się sam.

Ile to kosztuje? Zupełnie nic impreza jest za darmo.

Okazja jest wyjątkowa, można zwiedzić przy okazję Grotę w sposób wyjątkowo bezpieczny, poznać będzie można wyjątkowych ludzi w tym samego Pawelta (Jego strona), Duszki tworzące przewodnik dla "urbexerów", czyli Forgotten Opuszczone Miejsca oraz nas, skromnych blogerów post-apo-2012. Poza wymienionymi będzie inne wspaniałe towarzystwo.

Serdecznie wszystkich zapraszamy na samo organizujący się koncert w starym klubie Grota. Ożywmy to miejsce jeszcze raz! Dajmy mu tchnienie i niech dalej spoczywa w pokoju:

Lokalizacja imprezy: 

ul. Warszawska 49/51, Piastów (pod Warszawą)

Tutaj:

 foto: dzięki uprzejmości pawelet.pl

Dogodny dojazd:

Autobusy: 716 i 717, przystanek Traugutta i dalej piechotką do celu.

Pociągi: SKM linia S1 oraz KM linia z Warszawy do Grodziska Maz. (Skierniewic) (stacja Piastów).

Strona koncertu: Zabawa inna niż wszystkie

poniedziałek, 9 lipca 2012

Postapokalipsa na Twój pulpit

Hej,

Właśnie rozpocząłem projekt "Postapokalipsa na Twój pulpit". Będzie to projekt, w którym tworzyć będę zdjęcia postapokalitpyczne z różnych stron świata. Dwa już są gotowe i w tym poście ujrzą światło dzienne. Co mnie zmotywowało? Myślę, że brak wystarczającej ilości postapokaliptycznych rysunków w sieci. Tzn. jest ich bardzo dużo ale dla mnie i tak za mało. Mam nadzieję, że to co tworzę spodoba się Wam. Poza tym liczę na słowa krytyki, pochwały i ewentualne rady jak sobie radzić z photoshopem w jeszcze bardziej profesjonalny sposób. Poza tym poszukuje grafiki PNG do projektów (zbite szyby, rdza, bronie etc), także jeżeli ktoś ma jakieś namiary na coś darmowego w sieci prosił bym o kontakt pod numerem gg 4841969 bądź meilowo postapo2012@gmail.com. Zapraszam do obejrzenia tego co zrobiłem:

1. Środkowe USA, apokalipsa stoi tuż za rogiem, ale rośliny mogą nadal żyć. Wysokość pozwala na minimalną fotosyntezę. Cywilizacja upadła i już nikomu nie są potrzebne chłodnie do przewożenia żywności.


2.Okolice Kijowa, Władzę nad ludźmi przejęła okrutna junta wojskowa. Elektrownia atomowa na przedmieściach jeszcze działa. Z elektryczności korzystają bogaci Ukraińcy, którzy ciężko płacą za ochronę przed zdziczałymi ludźmi. Okrutna mgła nie ustępuje, czyżby nigdy nie miało wyjść słońce? 


Prace wykonane przez Stalkera. 

Ciąg dalszy nastąpi: 

sobota, 7 lipca 2012

Świdkon 2012

 - "61", to jest ta magiczna liczba - Piotr oznajmił kolejną nowinę Albertowi. - Podążajmy dalej tym szlakiem,a może znajdziemy ukojenie!
- Czy oby na pewno nas tam przyjmą? - Albert oparł się o mur, który był pozostałością starej kamienicy.
- Tak mówili Monkizz i Stalker, nie pamiętasz?
- Ale skąd oni niby to wiedzą? - Kałasznikow Piotra przeglądał nowe rewiry, którymi zmierzali mężczyźni.
- Mieli z nimi kontakt radiowy, przecież przy Tobie też to mówili. Jak wiesz bunkier post-apo-2012 ma łączność radiową z ludźmi z Gdańska i Lublina
- To dlaczego nie idą z nami?
- Pójdą, ale nie z nami. Muszą się jeszcze przygotować i na pewno się tam zjawią.
- Lepiej chodź i nie marudź. Zostało nam tylko 61 dni do momentu otwarcia wrót ostatniego bastionu cywilizacji, czyli bunkru Świdkon 2012!

Czy Wy też jak Albert i Piotr zmierzacie na wielkie wydarzenie Świdkon 2012?  Jeżeli nie to podajemy Wam namiary: Namiary GPS na wrota bunkra Świdkon 2012

niedziela, 1 lipca 2012

Stodoła w Tworkach

Już jakiś czas temu zwiedzając szpital dla psychicznie chorych w Tworkach (dzielnica Pruszkowa) odkryliśmy starą stodołę, która w środku jest dość malownicza i ubytki w dachówkach przypominają niebo, na którym widać miliony gwiazd. Sam obiekt jest bardzo łatwo dostępny i zwiedzać go można praktycznie zawsze. Ciekawa jest natomiast historia owego obiektu. Zapytacie: Dlaczego na terenie szpitala psychiatrycznego są zabudowania rolnicze?

 Odpowiedź jest bardzo prosta. Pierwszy dyrektor szpitala dr Władimir Nikołajewicz Chardin (pełniący funkcję zarządcy szpitala w latach: 1891-1904) postanowił o tym, że: "należy otoczyć poszczególne pawilony ogródkami, którymi opiekują się spokojniejsi pacjenci (...) Przy pomocy pacjentów, na jego polecenie, zagospodarowano właściwie fermę, założono ogród warzywny i sad, a także postawiono szklarnie i wykopano stawy rybne, wykorzystując do nich specjalnie doprowadzoną wodę z Utraty" (J. Kaleta, Pruszków przemysłowy, Wyd. Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna im. Henryka Sienkiewicza w Pruszkowie, Pruszków 2010, s. 132).

Warto wspomnieć, że szpital był oświetlony w całości za pomocą lamp elektrycznych! Co budziło niemały podziw wśród społeczności lokalnej. Wracając jednak do kwestii żywieniowych, warto zauważyć, że szpital przez 121 lat swojego istnienia przeszedł swoistą metamorfozę pod tym względem, zaczynając od produkcji własnych artykułów spożywczych i sporządzaniu z nich posiłków na miejscu przez kuchnię w budynku gospodarczym (który jest największym budynkiem na terenie szpitala) poprzez gotowanie na miejscu posiłków z kupionych produktów na rynku i kończąc na wyrzuceniu wszystkich pracowników kuchni bądź przeniesienia ich na oddziały szpitalne i sprowadzaniu posiłków od jednej z firm cateringowych. Owy catering serwuje niezbyt smaczne jedzenie co potwierdzają pacjenci i pracownicy. (Skąd to wiemy? Jeden z twórców post-apo-2012 miał styczność z pracownikami owego szpitala przez ponad 15 lat i jak sami się domyślacie nadal zna część z nich, którzy tam  nadal pracują i mówią to i owo). Zapraszam do obejrzenia relacji z eksploracji opuszczonej stodoły na terenie szpitala psychiatrycznego w Tworkach: