czwartek, 16 sierpnia 2012

Przeprowadzka!

Już wspominaliśmy o tym, że wkrótce przeprowadzamy się do większego bunkra, bo jest nas coraz więcej i robi się ciasno...
Chcemy Was więc zaprosić do naszego nowego lokum! Znajduje się ono pod adresem:

Nowy bunkier post-apo-2012


Jest to nasze nowe miejsce, w którym znalazły się dodatkowe pomieszczenia na galerię naściennych bazgrołów, sala kinowa, archiwum eksploracji opuszczonych budynków, a nawet świetlica, w której urządzamy rozmowisko, czyli forum!

Dodatkowo wszyscy mieszkańcy schronu mogą być w ciągłym kontakcie dzięki wykorzystaniu interkomu!
Prosimy Was jedynie o cierpliwość, gdyż jesteśmy w trakcie przeprowadzki, a to może jeszcze trochę potrwać.

Póki co, będziemy jeszcze czasem wpadać do starego bunkra, ale po jakimś czasie opuścimy go na dobre, zachowując dobre wspomnienia.

post-apo-2012

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

NorthKorea.pl i post-apo-2012

Mamy zaszczyt poinformować iż post-apo-2012 podjęło współpracę z portalem NorthKorea.pl Klimaty związane z Koreańczykami z północy są nam tak bliskie, że pragnęliśmy poprzeć jedyny i słuszny portal zajmujący się powyższą tematyką. Zapraszamy za rzekę Tumen : Korea Północna





niedziela, 12 sierpnia 2012

Pomóżmy przyjacielowi wygrać!

wtorek, 7 sierpnia 2012

ŚWIDKON już za miesiąc!

Już za miesiąc w Świdniku w budynku Gimnazjum nr 3 przy ul. Jarzębinowej 6 odbędzie się konwent postapokaliptyczny ŚWIDKON! 

Na konwentowiczów czekają trzy dni niesamowitych atrakcji. Musimy się pochwalić tym, że my również bierzemy czynny udział w tym konwencie. Przygotujemy dla was stoisko tematyczne promujące post-apo-2012 i naszych współpracowników (Trzynasty Schron, Pawelet i inni) oraz aż trzy prelekcje na każdy dzień konwentu!

W piątek wygłosimy prezentację pt. "Korea Północna - kraj cichej śmierci", w której przybliżymy relacje koreańskich uchodźców.
W sobotę prelekcja pt. "Szyneczka z babuni, czyli kanibalizm w postapokalipsie". Zastanowimy się, czy człowiek w obliczu postapo będzie w stanie zjeść bliźniego.
W niedzielę - "Obudzić się w postapo" - prelekcja o zagrożeniu wojną atomową.

Zapraszamy!



niedziela, 5 sierpnia 2012

Reaktor nudów

 

Nowy film twórców "Paranormal Activity". Sześcioro przyjaciół wyrusza w niezwykłą przygodę po Europie. Lans, bans - czyli życie młodych i zdolnych zza oceanu. Jeden z bohaterów postanawia oświadczyć się swojej narzeczonej w Moskwie. I może by lepszy wyszedł z tego film gdyby faktycznie tak się stało. Jednakże scenarzysta Oren Peli skierował losy grupki przyjaciół w rejony Ukrainy. 


No i się zaczęło. Lanserzy udali się za namową przewodniczącego im kumpla do biura ekstremalnej podróży prowadzonego przez Ukraińca Yuria. Tutaj poznają jeszcze dwoje lanserów, którzy tak naprawdę są hipsterami. Razem z doświadczonym żołnierzem i szefem biura ekstremalnej podroży Yuriem udają się do zakazanej zony. Gdyby to jeszcze była ta zakazana strefa na Ukrainie. Nic bardziej mylnego. Filmowcy i aktorzy nawet nie zobaczyli budynków z zony. Wszystkie zdjęcia zostały zrobione m.in. pod Budapesztem oraz w starych tunelach znajdujących się pod Belgradem. Dodatkowo film wywołał panikę na Ukrainie i niestety ale władze tego państwa zakazały wstępu do budynków na terenie zony. Warto zauważyć, że bloki, po których się poruszają w ogóle nie przypominają tych z Prypeci. Sam diabelski młyn nie przypomina tego prawdziwego: 


Prawdziwy: 
 Filmowy: 


Uwagę zwraca ilość gondol... Coś w filmowym Prypeciu ich ubyło ;). 

Co nas rozczarowało podczas oglądania filmu? Wiele rzeczy i spraw. Ale o tym później, co nas ucieszyło w filmie? Kilka rzeczy. Po pierwsze mnóstwo opuszczonych budynków, klimat i ogólne nawiązanie do post-apo. Można wybaczyć twórcom kiepskie odwzorowania miejsca, przecież to nie ich wina, że Ukraińcy nie chcieli wpuścić tam ekipy filmowej. Ale co nas rozczarowało? Już wyjaśniamy. Rozczarował nas scenariusz. Jedna wielka bieganina i ucieczka po opuszczonych budynkach nie wiadomo gdzie i po co. Poza tym fabuła nie trzymała się kupy. OK, rozumiemy posterunek z super groźnymi żołnierzami i to, że Yuri musiał szukać innego wjazdu. Ale co powiecie na to, że znalazł inny wjazd do zony, który nie był w ogóle strzeżony? W sumie nic dziwnego... Ale to, co wycieczka hipsterów znajduje w zonie, zaprzecza całej początkowej fabule. 

Zombie? Czy mutanci? Nie wiadomo, kolejny raz twórcy filmu nas zaskakują. Na początku myślałem, że owe stwory to metafizyczne istoty, czyli echo poprzednich mieszkańców. I to by było fajne, szczególnie, że w scenie, gdy w bohaterów ktoś rzuca krzesłem specjalnie zrobiliśmy stop klatkę, aby dostrzec szarą postać kucharki, co dodatkowo nas uszczęśliwiło i poparło naszą teorię. 

Jedna broń i facet o okaleczonej nodze. Peli nie wykazał się twórczością i powielił schemat, czyli: Mamy jedną spluwę z mało ilością nabojów i do tego, któryś z "naszych" jest unieruchomiony. Przez co nie możemy uciekać piechotą z zony. Znamy to skądś? Tak! Pomysł powielany jest od lat. Twórcy tego filmu nie są oryginalni i powodują, że wielu ludzi pyta dlaczego bohaterzy nie zastosowali najprostszego rozwiązania. Np. w Paranormal Activity bohaterowie mając do czynienia z demonem wzywają jakiegoś palanta od astrologii zamiast księdza egzorcystę. A potem są zdziwieni, że ich ten demon opętuje. Tak samo jest w "Reaktorze strachu". Zamiast uciekać z kulawym na plecach, rozdzielają się i broń wędruje do słabszej jednostki. 

Sam film przypominał bardzo strzelankę komputerową, mnóstwo biegania i strzałów na oślep. Po co fabuła, skoro mamy magię samego miejsca i tajemniczego wroga. To wystarczy by zbudować film. Końcówka filmu jest także nie przekonywująca. Jak oceniam film? Jak najbardziej możecie po niego sięgnąć aby zobaczyć kilka fajnych "opuszczonych miejsc", a nawet dla tego aby zobaczyć hipstera latającego z bronią i udającego bohatera. 

A teraz kilka zdjęć: 

Filmowy napis przy drodze do Prypeci:

Prawdziwy napis przy dordze do Prypeci: 


Filmowy widok na elektrownię atomową w Czarnobylu: 


 Prawdziwy widok na elektrownię w Czarnobylu:



piątek, 3 sierpnia 2012

Przy bramach bunkra

Pamiętacie Janusza Urbexera, czy nawet Wacława Penetratora, jak zwykliście go zwać na naszym Facebookowym koncie?



Uroczy stworek, który przybłąkał się do naszego bunkra i jakiś czas temu został ogłoszony naszą maskotką powoli usunął się w cień. A wszystko to przez kogoś, kto stanął mu na drodze i zagroził jego istnieniu...

Poznajcie nowego gościa w bunkrze post-apo-2012. Oto MACHIAWELIUSZ MACHINARIUSZ, dla znajomych MAKSIU. Jeszcze nie wiemy czemu, ale Janusz/Wacław stara się go unikać i nie wchodzić mu w drogę.



Trzeba przyznać, że w naszym bunkrze ostatnio robi się coraz ciaśniej. Myślimy o przeprowadzce. Bądźcie z nami!